Trąby i bębny nie pomogły… zawodniczkom z Karczewa

Trąby i bębny nie pomogły… zawodniczkom z Karczewa

We wtorkowym pojedynku z MKS Karczew wygrywamy, o włos, 23:22. Gorsza gra w drugiej  połowie, zaskutkowała utratą siedmiobramkowego prowadzenia (14:7) z pierwszej części spotkania. Bramkarka Eliza Osińska zachowała zimną krew do końca i skutecznie odpierała ataki Karczewianek – brawo.

Ostatnie minuty zdominowały zerkanie na zegar, nerwowe decyzje sędziów oraz duży błąd w kontrze Karczewianek, który mógł im dać nawet zwycięstwo. Na szczęście 3 oczka w tabeli ligowej pozostają w Warszawie.

Na uwagę zasługuje grupa kibiców drużyny gości, którzy zaopatrzeni w bęben i wuwuzele, energicznie wspierali swoje zawodniczki. Przyjemnie było uczestniczyć w zawodach z tak żywiołową publicznością.

 

Następny mecz na własnym boisku rozegramy dopiero po świętach. Do zobaczenia w nowym roku.